Test koszulki JOGGER LADY
Trudno przekonać się do „sztucznej” koszulki, podczas gdy ulubiony bawełniany t-shirt kusi swoją naturalnością? Ale czy na pewno kusi? Kto doświadczył sytuacji, kiedy wilgotna, przyklejająca się do ciała bawełniana koszulka powodowała maksymalny dyskomfort (a dzieje się tak, ponieważ bawełna zatrzymuje wilgoć i bardzo wolno ją odprowadza); ten dobrze wie, że to kuszenie bywa zgubne ;) I tu na ratunek wyruszają producenci odzieży termoaktywnej, proponując nam, użytkownikom i użytkowniczkom, „drugą skórę” w postaci syntetycznych t-shirtów. Do niedawna i ja byłam po drugiej stronie „barykady”. Poliestrowa koszulka- to brzmiało strasznie, ale od czasu, kiedy zaryzykowałam i kupiłam sobie takie „cudo”. Dość szybko zmieniłam zdanie.
Od kiedy mam koszulkę Jogger Lady jest ona stałym wyposażeniem każdej pieszej lub rowerowej wycieczki, a i podczas codziennego joggingu sprawdza się rewelacyjnie. Jest bardzo lekka i mała po spakowaniu, jeżeli się wygniecie, bardzo szybko wraca do oryginalnej, niepogniecionej formy. Rzeczywiście odprowadza pot z powierzchni skóry (odpowiednie włókna transportują go na zewnątrz), dzięki temu koszulka faktycznie jest sucha nawet przy długotrwałym wysiłku. Wzrasta poczucie komfortu podczas aktywności fizycznej, ważne jest także to, że dzięki koszulce termoaktywnej minimalizujemy ryzyko przewiania i powikłań z tym związanych.
Dobry krój nie krępuje, nie ogranicza swobody ruchów. Odblaskowe elementy oraz design z pewnością docenią także rowerzyści. Dużą zaletą są też niewątpliwie płaskie szwy, zwiększające wygodę użytkowania - zapobiegają powstawaniu podrażnień czy otarć, szczególnie w miejscach na to narażonych, tam gdzie szwy mają styczność np. z ramionami plecaka. Mniej lub bardziej istotną „zmorą” (zależy od poziomu estetyki użytkownika) jest zaciąganie się struktury materiału. Ja osobiście przedkładam komfort nad wygląd, ale pewnie znajdą się i tacy, którym będzie to przeszkadzać.
Na koniec najbardziej "kłopotliwa" kwesta - co z zapachem? :) Czytelniku/czytelniczko, pewnie niejednokrotnie spotkaliście się z rozczarowaniem, być może niejednokrotnie zapewnienia sprzedawcy nie spełniły waszych oczekiwań. Powiem tak: wszystko to kwestia indywidualnych „predyspozycji” organizmu, a i jak sądzę, różnego rodzaju reklamowanych „inteligentnych” antyperspirantów ;) Moje osobiste testujące koszulkę ciało po 8-mio godzinnym, momentami dość intensywnym trekkingu, nie zareagowało na „sztuczną” koszulkę niedobrze. Nie powiem, że czułam się równie świeżo jak przed rozpoczęciem wędrówki, ale koszulka zachowała swą zapachową neutralność. Po każdorazowym użyciu piorę ją, więc wciąż nie sprawdziłam granic jej możliwości dot. chłonności zapachów ;)
Drodzy panowie, na szczęście jest również i męska wersja koszulki Jogger.
Więc zafundujmy sobie namiastkę luksusu za jedyne 59 zł. Po prostu - mała rzecz, a cieszy ;)
